więcej


Polityka klimatyczna

Czy obligacje węglowe pomogą ocalić lasy tropikalne w Ekwadorze? (8844)

2009-09-21

Drukuj
Prezydent Ekwadoru, Rafael Correa uciekł się do swoistego szantażu tłumacząc, że jeśli kraje rozwinięte nie zakupią obligacji węglowych, jego borykający się z problemem zadłużenia zagranicznego kraj będzie musiał sięgnąć do amazońskich złóż.

Aż 20% światowej emisji gazów cieplarnianych jest wynikiem wycinania lasów tropikalnych, głównie w Ameryce Południowej i w Azji Południowo-Wschodniej. Kraje, w których dochodzi do deforestacji nie mają żadnych zobowiązań redukcyjnych w ramach Protokołu z Kioto, więc kontrola tych emisji jest wyjątkowo trudna.

W ramach prac na forum Konwencji Klimatycznej toczą się intensywne rozmowy dotyczące mechanizmów, które zachęciłyby kraje rozwijające się do zaprzestania eksploatacji lasów tropikalnych. Ostatnio z nowatorską propozycją w tej dziedzinie wystąpił Ekwador. Rząd tego kraju zaproponował wystawienie specyficznych „obligacji węglowych” (carbon bonds). Nabywcy tych papierów wartościowych otrzymaliby gwarancję, że Ekwador nie rozpocznie eksploatacji złóż ropy naftowej położonych w Parku Narodowym Yasuni w dorzeczu Amazonki. Decyzja taka pozwoliłaby na ochronę różnorodności biologicznej tego cennego fragmentu pierwotnych lasów deszczowych, a także na ograniczenie emisji towarzyszących wylesieniom. Co więcej cały bilans węglowy tego przedsięwzięcia powinien uwzględniać zasoby węglowodorów, które pozostaną nienaruszone w złożu. Zdaniem Ekwadoru całe przedsięwzięcie pozwoliłoby na uniknięcie emisji 407 mln t CO2. Nie bez znaczenia jest też fakt, że takie rozwiązanie pozwoliłoby na zachowanie tradycyjnego stylu życia rdzennym mieszkańcom tych terenów.


Tylko, że rząd Ekwadoru oczekuje rekompensaty za utracone korzyści. Miałyby do tego służyć obligacje węglowe, których charakter byłby zbliżony do tzw. kredytów CER (jednostek rozliczeniowych dla projektów CDM). Ich wartość byłaby powiązana z wartością tych jednostek na europejskim rynku uprawnień do emisji. Dochody ze sprzedaży obligacji pozwoliłyby zrównoważyć ubytek wpływów z opłat koncesyjnych od firm naftowych. Gdyby rząd miał się wycofać ze swojej decyzji i chciał rozpocząć wydobywanie ropy w parku Yasuni musiałby wykupić z powrotem obligacje (z odpowiednim oprocentowaniem).


Prezydent Ekwadoru, Rafael Correa zaapelował do krajów rozwiniętych o przystąpienie do tego projektu i zakup obligacji mówiąc, że w przeciwnym razie jego borykający się z problemem zadłużenia zagranicznego kraj nie będzie miał wyjścia i będzie musiał sięgnąć do amazońskich złóż. Oczekiwany poziom wpływów ze sprzedaży tych obligacji to ok. 3 miliardy USD. Na razie trudno przewidzieć jak dalej potoczy się ta sprawa i czy apel ten znajdzie szerszy odzew. Ekwador ucieka się właściwie do swoistego szantażu ale trudno nie dostrzec, że przypadek ten to klasyczny przykład dylematu: czy państwa rozwinięte powinny (i czy są gotowe!) ponosić koszty przestawienia się gospodarek krajów rozwijających się na tory zrównoważonego rozwoju.

Pierwsze pozytywne sygnały już są. Wstępne zainteresowanie węglowymi obligacjami wykazały Niemcy (choć nie wiadomo, o jak dużą transakcję tu może chodzić). Ale są i wątpliwości – czy kraj ma prawo do rekompensaty za ochronę obszarów, które i tak już są chronione (przecież Yasuni to park narodowy)? I wreszcie, czy propozycja ta nie jest w zasadzie tożsama z tym, czego od lat na forum negocjacji klimatycznych domagają się kraje OPEC – wynagrodzenia z tytułu utraconych korzyści za zmniejszone wydobycie ropy naftowej. O ile casus ubogiego kraju andyjskiego budzi naturalną sympatię, to powielenie tego rozwiązania w odniesieniu do innych krajów bogatych w surowce może już nie wydawać się tak jednoznacznie pozytywne.

Więcej informacji:

Ecuador Proposes Leaving Oil Untapped to Protect Forests and People

Udostępnij wpis swoim znajomym!




Podziel się swoją opinią



Za treść materiału odpowiada wyłącznie Fundacja – Instytut na Rzecz Ekorozwoju



Portal dofinansowany ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Za jego treść odpowiada Fundacja – Instytut na Rzecz Ekorozwoju, poglądy w nim wyrażone nie odzwierciedlają oficjalnego stanowiska Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej