Aktualności

Czy można zmniejszyć energochłonność przemysłu? (9454)

2010-05-29

Drukuj
img style='float:left; margin: 0 6px 6px 0;'Dopóki cena energii jest niska, a emisje dwutlenku węgla i inne eksternalizacje nie są uwzględniane w cenie produkcji, kwestie energooszczędności pozostają poza zainteresowaniem zarządów firm. Jak można to zmienić? 
Oczywiście może to sprawić wzrost świadomości ekologicznej wśród decydentów biznesowych i prowadzenie polityki CSR (Corporate Social Responsibility), jednak prawdziwe zmiany może wprowadzić dopiero opłacalność ekonomiczna zmian. Rzeczywiste, a nie wizerunkowe, zmiany nastąpią, kiedy inwestycje w efektywność energetyczną i zamknięty obieg surowców dadzą szybkie oszczędności poprawiające pozycję konkurencyjną przedsiębiorstwa.

A jest nad czym pracować - ¾ elektryczności zużywa się w przemyśle, w domach jedynie ¼, podobnie jest z resztą energii. Często wystarczy po prostu chcieć - IEA szacuje, że efektywność przemysłu można łatwo zwiększyć o 18-26%, bez żadnej rewolucji technologicznej, lecz przeprowadzając zwykłą optymalizację procesów i infrastruktury. Dalsze inwestycje, oparte o powszechnie dostępne technologie, pozwalają podwoić oszczędności. A przykłady? 

Koncern chemiczny DuPont zmniejszył emisję gazów cieplarnianych o 72% poniżej poziomu z roku 1991, oszczędzając 1.5 miliardów dolarów. Szczególny przypadek? Daleko od Polski?

Przyjrzyjmy się bliżej przykładowi z naszego podwórka: fabryka General Motors w Gliwicach. W ciągu 5 lat (2003-2008) zredukowała zużycie energii o ponad 50%, ustanawiając rekord w koncernie. Do tego wcale nie był to stary, energożerny zakład - wręcz przeciwnie - udało się to osiągnąć w nowoczesnej fabryce. W tym celu zastosowano cały wachlarz środków:
  • Polityka koncernu zakłada sukcesywne zmniejszanie ilości energii elektrycznej i wody wykorzystywanej w procesie produkcyjnym. Zarząd i kadra menedżerska muszą mieć świadomość, że takie działania budują dobry wizerunek firmy na zewnątrz, a jednocześnie przynoszą wymierne korzyści finansowe.
  • Stały monitoring wskaźników. Co miesiąc w każdym zakładzie monitorowane są wskaźniki zużycia energii oraz wody, potrzebnych do wyprodukowania jednego samochodu.
  • Benchmarking, czyli stałe porównanie wszystkich zakładów koncernu pod kątem wskaźników zużycia wody i energii. Zgodnie ze strategią firmy, koszty ich wykorzystania powinny się systematycznie zmniejszać.
  • Światowa baza doświadczeń. Przyjęto zasadę, że zaakceptowane w centrali usprawnienia, jeżeli to tylko możliwe, powinny być wdrażane w innych zakładach.
  • Każdy pomysł musi być skomentowany. Przygotowywane są biznesplany różnych przedsięwzięć proefektywnościowych, które następnie przedstawiane są centrali. Każdy pomysł musi spotkać się z reakcją: albo pozytywną i jest wdrażany, albo negatywną z uzasadnieniem, dlaczego nie zyskał aprobaty. Nie może być tak, że ktoś przedstawia propozycję jakiegoś rozwiązania, a inni ją ignorują.
  • Wsparcie zewnętrznych audytorów. Przeprowadzane są profesjonalne audyty energetycznego przez zewnętrznych specjalistów, w rezultacie których są proponowane i wprowadzane różnorodne modyfikacje. Skorzystanie z doradztwa energetycznego posiadającej doświadczenie firmy zewnętrznej może być bardzo pomocne, ponieważ jej przedstawiciele często zwracają uwagę na to, na co nie zwracają uwagi osoby pracujące w zakładzie na stałe - część dających duże oszczędności działań można zrealizować przy niemal zerowych nakładach inwestycyjnych, wystarczy tylko wiedzieć, gdzie szukać.
  • Wsparcie innych instytucji, np. uczelni. W przypadku zakładów w Gliwicach jest to współpraca z Politechniką Śląską. W ramach współpracy dwóch studentów pisze pracę magisterską, wskazują także, co można poprawić, aby zmniejszyć pobór energii, a pomysły są analizowane pod kątem możliwości ich wdrożenia. To nic nie kosztuje, a korzyści mogą być wymierne.
  • Osoby odpowiedzialne. W gliwickiej fabryce każdy wydział posiada własnego tzw. energy oficera, do którego obowiązków należy stałe monitorowanie zużycia energii oraz prowadzenie wewnętrznych audytów energetycznych, a następnie wdrażanie zaleceń powstałych w wyniku audytu.
  • Motywacja pracowników. W działania energooszczędne powinni być zaangażowani również pracownicy, szczególnie z działów produkcyjnych. Zaproponowane przez nich oszczędności powinny być częściowo przeznaczane na premie dla pomysłodawców.
Nie bez powodu główny energetyk General Motors Manufacturing Poland jest przekonany, że w polskim przemyśle są ogromne możliwości zmniejszenia energochłonności. Skoro w gliwickich zakładach, czyli nowej inwestycji, możliwe było zmniejszenie zużycia energii o ponad 50 proc., to w starszych przedsiębiorstwach te redukcje, a więc i oszczędności, mogą być o wiele większe.

Zastosowane konkretne działania - oszczędności w produkcji, procesach chemicznych, ogrzewaniu, chłodzeniu, oświetleniu czy wentylacji - to już pochodna filozofii oszczędności i konkretnych możliwości optymalizacji w zakładzie.

Oprócz działań optymalizacyjnych w fabrykach, duże znaczenie mają też regulacje, wymagające np. określonego poziomu recyklingu, ograniczeń we wprowadzaniu do środowiska niesprawdzonych związków chemicznych (np. dyrektywa UE REACH), wprowadzania zanieczyszczeń do rzek i in. W wielu przypadkach produkcja może wykorzystywać inne materiały i można to wesprzeć przepisami. Przykładem może tu być zastąpienie sklepowych toreb foliowych torbami lnianymi lub plastików produkowanych z ropy bioplastikiem z roślin. Wprowadzenie w Irlandii w 2002 roku opłaty 14 eurocentów od torby foliowej zmniejszyło ich zużycie o ponad 90%.

Często poważne problemy, jak np. produkcja cementu, mogą znaleźć proste rozwiązania. Produkcji każdej tony standardowego cementu portlandzkiego odpowiada emisja około tony CO2. Znane i rozwijane są już technologie pozwalające na produkcję cementu bez emisji, a wręcz z pochłanianiem CO2 emitowanego przez elektrownie. Za taką produkcję cementu nie płaciłoby się za emisję gazów cieplarnianych, a wręcz można zarabiać na pochłanianiu emisji innych firm.

Do regulacji można też zaliczyć wprowadzenie w krajach uprzemysłowionych wysokich ceł ekologicznych na produkty produkowane w krajach ignorujących ekologię. Jeśli np. w Chinach produkuje się bez zważania na wysokość emisji, zatrucie wody (o braku ubezpieczeń i emerytur nie wspominając), to owszem, tania produkcja jest dla nas wygodna, ale dwutlenek węgla lub toksyczne związki chemiczne nie znają granic. Z czasem może się zresztą okazać, że w świecie rosnących cen paliw kopalnych i surowców nasza wysoka efektywność i system zamkniętego obiegu biją ekonomiczne na głowę energochłonną produkcję w starym modelu i takie cła w ogóle nie będą potrzebne, po prostu nasza gospodarka będzie bardziej konkurencyjna - ale musimy w to zainwestować.

Kolejnym elementem oszczędności są budynki. W źle ocieplonych budynkach lub domach, biurach czy sklepach marnujemy mnóstwo energii. W innych artykułach na portalu można przeczytać o budownictwie zeroemisyjnym.

źródło: Ziemia na Rozdrożu
www.ziemianarozdrozu.pl
 

Udostępnij wpis swoim znajomym!




Podziel się swoją opinią



Za treść materiału odpowiada wyłącznie Fundacja – Instytut na Rzecz Ekorozwoju



Portal dofinansowany ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Za jego treść odpowiada Fundacja – Instytut na Rzecz Ekorozwoju, poglądy w nim wyrażone nie odzwierciedlają oficjalnego stanowiska Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej