Dofinansowania i dotacje

Naukowcy: większość paliw kopalnych musi zostać w ziemi (18098)

2015-01-14

Drukuj
galeria

Zmierzch ery paliw kopalnych? Na zdj. początki wydobycia ropy w amerykańskim Ohio, r. 1885. Fot. ODNR, public domain.

Jedna trzecia globalnych zasobów ropy, połowa gazu i ponad 80% pozostałych zasobów węgla musi pozostać w ziemi. W przeciwnym razie do połowy wieku temperatury wzrosną więcej, niż o 2°C w stosunku do średniej z czasów przedindustrialnych – czytamy w „Nature”.

Wyhamowanie ocieplenia i ustabilizowanie średnich globalnych temperatur na poziomie nie większym, niż 2°C powyżej poziomu z okresu przedindustrialnego będzie możliwe, jeśli całkowite emisje dwutlenku węgla na świecie (w latach 2011-2050) nie przekroczą 870-1240 gigaton – twierdzą autorzy publikacji w „Nature”, Christophe McGlade i Paul Ekins z University College London (UCL) w Wielkiej Brytanii.

Naukowcy ci szacują, że zużycie zalegających w ziemi zasobów paliw kopalnych wprowadzi do atmosfery 11 tys. gigaton dwutlenku węgla – co najmniej dziesięć razy więcej, niż wynosi bezpieczna wartość. By ustabilizować klimat, musimy zrezygnować z wydobycia dużej części dostępnych zasobów.

McGlade i Ekins ocenili rozkład zasobów paliw kopalnych w różnych częściach świata i wskazują, które zasoby nie powinny być wykorzystane w latach 2011-2050, aby poziom średniego ocieplenia na ziemi nie przekroczył 2°C w porównaniu do stanu sprzed rewolucji przemysłowej.

Jak twierdzą, pod ziemią powinno pozostać ok. 80% zasobów węgla, połowa gazu i ok. 30% ropy.

Wyniki modelowania komputerowego wskazują, że niektóre kraje-producenci będą musiały zostawić w ziemi więcej zasobów niż inne – nie ma mowy o sprawiedliwym podziale wysiłku ograniczenia wydobycia. Oznacza, że pewne państwa stracą więcej niż inne w związku z osiągnięciem celu klimatycznego na poziomie 2°C.

Na przykład na Bliskim Wschodzie, gdzie znajdują się największe zasoby konwencjonalnej ropy, powinno pozostać w ziemi ok. 40% jej zasobów. Jest to ilość odpowiadająca 8-letniej produkcji na obecnym poziomie (87 mln baryłek dziennie).

Bliski Wschód powinien też zostawić w ziemi ponad 60% swoich zasobów gazu.

Podobne wyzwania mogą czekać kraje zasobne w węgiel. Z wyliczeń McGlade‘a i Ekinsa wynika, że Chiny i Indie powinny zrezygnować z wydobycia 66% swoich zasobów, a Afryka – aż 85%.

Natomiast USA, Australia i kraje byłego ZSRR powinny zostawić w ziemi ponad 90% zasobów węgla. Tymczasem obecnie w państwach tych obserwuje się intensywny powrót do tego źródła energii – zauważają autorzy publikacji.

Według naukowców z powodu ocieplenia i sezonowego ustępowania lodu w Arktyce coraz bliższa jest perspektywa sięgnięcia również po arktyczne zasoby, także paliw kopalnych. Rośnie też skala wykorzystania ropy ze źródeł niekonwencjonalnych. Pochodzące z nich paliwo jest jednak często słabszej jakości i trudniejsze w produkcji. Takie działania są niezgodne z filozofią walki z ociepleniem – podkreślają autorzy opracowania.

– Mamy teraz konkretne liczby dotyczące ilości i umiejscowienia zasobów paliw kopalnych, które powinny pozostać nietknięte, jeśli chcemy utrzymać wzrost temperatur na poziomie 2°C – mówi główny autor badania, dr Christophe McGlade z Institute for Sustainable Resources na UCL. – Politycy muszą mieć świadomość, że ich instynkty, każące wykorzystać całość krajowych zasobów paliw kopalnych, są sprzeczne z podjętym przez nich zobowiązaniem do utrzymania ocieplenia na poziomie najwyżej 2 st. C. Jeśli jednak uprą się przy wykorzystywaniu swoich zasobów, trzeba ich spytać, które inne zasoby należy pozostawić w ziemi, żeby nie przekroczyć budżetu emisji dwutlenku węgla – dodaje.

Na poszukiwania i eksploatację nowych zasobów paliw kopalnych firmy wydały w 2014 r. ponad 670 mld dolarów – podkreśla współautor tekstu, dyrektor UCL Institute for Sustainable Resources, prof. Paul Ekins.

Naukowcy nie mają wątpliwości, że emitowane przez człowieka gazy cieplarniane wpływają na wzrost temperatury powierzchni Ziemi. Od 1901 roku średnia globalna temperatura wzrosła o ok. 0,89°C, podniósł się poziom morza i wciąż topnieją lodowce. Według ekspertów skutki tych zmian będą odczuwalne w wielu częściach Ziemi. Aby te zmiany spowalniać, poszczególne państwa, w ramach konwencji klimatycznej ONZ, starają się ograniczać emisje gazów cieplarnianych, tak, by do końca XXI w. globalne temperatury nie wzrosły więcej niż 2°C powyżej średniej z czasów przedindustrialnych.

Według klimatologów, jeśli emisje gazów cieplarnianych będą nadal rosły, do 2100 roku atmosfera Ziemi ociepli się ok. 3,5-4°C. Tymczasem, jeśli ocieplenie przekroczy 2°C, koszty związane z jego konsekwencjami będą rosły lawinowo.

Opracowanie Marta Śmigrowska na podstawie portalu naukawpolsce.pap.pl


Udostępnij wpis swoim znajomym!




Podziel się swoją opinią



Za treść materiału odpowiada wyłącznie Fundacja – Instytut na Rzecz Ekorozwoju



Portal dofinansowany ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Za jego treść odpowiada Fundacja – Instytut na Rzecz Ekorozwoju, poglądy w nim wyrażone nie odzwierciedlają oficjalnego stanowiska Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej