Dofinansowania i dotacje

Ustawa o OZE - zielony thriller non fiction (18214)

2015-02-11

Drukuj
galeria

fot. flickr.com, CC BY 2.0

Legislacyjne wrzutki, przerywane posiedzenia, nocne głosowania – w takim klimacie kończą się pięcioletnie prace nad ustawą o odnawialnych źródłach energii. O co toczy się walka?

Dla spółek energetycznych to spór między tańszym a droższym. Dla ekologów między energetyką korporacyjną a obywatelską.

Osią sporu jest tzw. poprawka prosumencka albo inaczej poprawka Bramory, od nazwiska posła PSL, który ją zgłosił i skutecznie forsuje wbrew stanowisku rządu.

Przepis przewiduje specjalne taryfy po których właściciele najmniejszych instalacji OZE mogliby sprzedawać nadwyżki wyprodukowanej energii, których nie zużyją w swoim domu, małej firmie czy gospodarstwie rolnym.

Preferencyjne taryfy miałoby otrzymać ok. 200-300 tys. pierwszych prosumentów, czyli jednoczesnych producentów i konsumentów energii. To, zdaniem autorów poprawki, pozwoliłoby rozruszać segment najmniejszych instalacji OZE, a w efekcie obniżyć ich ceny i koszty instalacji w Polsce. Dzięki temu kolejnym prosumentom miałoby się już opłacać inwestowanie w takie urządzenia bez tej specjalnej taryfy.

Chociaż pomysł wprowadzenia takich zmian jest podnoszony od samego początku prac nad ustawą, przez pięć lat nie został w niej zawarty. Przeciwko jest Ministerstwo Gospodarki, które przygotowało ustawę. Zdaniem resortu taryfy gwarantowane zbytnio obciążyłyby odbiorców energii.

Jak głosować - podział w PSL

Gdy w połowie ubiegłego roku projekt ustawy trafia do Sejmu, posłowie PO popierają stanowisko ministerstwa. Poprawka Bramory jest kilkukrotnie omawiana na posiedzeniach sejmowej komisji, ale ostatecznie nigdy nie zostaje poddana pod głosowanie.

To, jak relacjonuje poseł Artur Bramora, tylko wzmacnia jego determinację w walce o przepisy. W PSL trwają nieformalne rozmowy na temat ich poparcia przez cały klub. Na to nie zgadza się Janusz Piechociński, który jako minister gospodarki firmuje rządowy projekt swoim nazwiskiem.

Mimo tego poprawka, pod którą obok Bramory podpisują się jeszcze dwaj posłowie: Jacek Najder z Twojego Ruchu i Cezary Olejniczak z SLD, trafia na trzecie czytanie, tuż przed głosowaniem projektu przez Sejm. Gdy jest już jasne, że rząd może to glosowanie przegrać, posłowie PO apelują jeszcze do swoich kolegów z PSL o rozwagę.

Rząd i koalicja przegrywają o włos – wynikiem 220 do 218. Wniosek mniejszości popierają wspólnie PiS, Twój Ruch i SLD. Oprócz opozycji za poprawką partyjnego kolegi głosuje większość Ludowców z Waldemarem Pawlakiem na czele. Przeciwko są m.in. wicepremier i minister gospodarki Janusz Piechociński oraz minister rolnictwa Marek Sawicki.

Zaraz po glosowaniu słyszymy w klubie Platformy, że w Senacie ta pomyłka zostanie naprawiona.

Gdy ruszają senackie prace Pawlak i Bramora, który jest sekretarzem klubu Ludowców, doprowadzają do formalnego głosowania na Radzie Naczelnej PSL wniosku o poparcie przepisów prosumenckich. Tym razem jest wspólne stanowisko partii – zgodne z oczekiwaniem większości posłów PSL. Uchwała ma skłonić senatorów PO, którzy w izbie wyższej mają większość, do merytorycznego zajęcia się poprawką, która wymaga jeszcze wielu zmian legislacyjnych.

Podział w PO

W izbie wyższej senatorowie PO popierają jednak wniosek Ministerstwa Gospodarki, aby poprawkę prosumencką usunąć. Nie bez sprzeciwu, takie stanowisko senackich komisji zostaje przyjęte. Jednak w czwartek wieczorem, w przeddzień planowanego głosowania Senatu, okazuje się, że także w Platformie nie ma zgody na "dopychanie ustawy kolanem".

Na posiedzeniu klubu senackiego PO za szukaniem kompromisowego rozwiązania opowiadają się m.in. marszałkowie Bogdan Borusewicz i Jan Wyrowiński. Pomysł politycznie wspiera także Jerzy Buzek.

Piątkowe posiedzenie Senatu zostaje przerwane na kilka godzin. W tym czasie na wiejskiej rozpoczynają się rozmowy z udziałem marszałka Borusewicza, posła Andrzeja Czerwińskiego, odpowiedzialnego w sejmowym klubie PO za energetykę i wiceministra gospodarki Jerzego Pietrewicza, reprezentującego rząd w pracach nad ustawą.

Ich efektem jest nowa poprawka, złożona chwilę później przez czterech senatorów PO, reprezentowanych przez Jana Michalskiego. Uzgodnione w klubie przepisy przewidują zastąpienie taryf gwarantowanych prawem do odsprzedaży nadwyżek energii za 210 proc. ceny hurtowej energii. W praktyce oznacza to o połowę niższe wsparcie bez rozróżnienia na wielkość i technologię instalacji.

Tuż przed północą przepisy są przyjmowane prze połączone senackie komisje. W sobotę rano poprawkę Michalskiego, głosami PO i PSL, przy sprzeciwie PiS, przyjmuje cały Senat.

Przepisy trafiają do Sejmu, gdzie sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana niż dwa tygodnie temu. PSL co prawda opowiedziało się za wsparciem prosumentów, ale poprawka Michalskiego też takie wsparcie – chociaż znacznie niższe – ma zapewniać. Gdyby PSL chciał ją poprzeć, ponownie grozi mu rozłam. Poseł Artur Bramora już zapowiedział, że nie zgadza się z senacką propozycją.

PO pozostaje więc liczyć na posłów PiS, Platforma ma nadzieję, że przekona ich do głosowania przeciwko poprawce Bramory, którą już raz poparli, argumentem o niższych kosztach dla odbiorców.

O co toczy się walka? Ile będzie kosztować poprawka Bramory? I co o tym sądzą menadżerowie koncernów energetycznych? – O tym w dokończeniu analizy na WysokieNapiecie.pl.

Bartłomiej Derski, WysokieNapiecie.pl


Udostępnij wpis swoim znajomym!




Podziel się swoją opinią



Za treść materiału odpowiada wyłącznie Fundacja – Instytut na Rzecz Ekorozwoju



Portal dofinansowany ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Za jego treść odpowiada Fundacja – Instytut na Rzecz Ekorozwoju, poglądy w nim wyrażone nie odzwierciedlają oficjalnego stanowiska Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej