Dofinansowania i dotacje

Tanie przeloty lotnicze – emisja rośnie (18258)

2015-02-28

Drukuj
galeria

Ruch lotniczy, rok 2009, fot. wikipedia, CC BY-SA 3.0

Mimo, że emisja CO2 związana z podróżą samolotem często jest niższa niż w przypadku innych środków transportu to prowadzi ona do wzrostu emisji CO2 na świecie.

Samolot to dla ludzi zatroskanych ochroną środowiska ekwiwalent Czarnego Luda.To potężne silniki emitujące spaliny i tony dwutlenku węgla. Na ich pokładach pousadzani w równych rzędach nieświadomi konsumenci dokładają kolejny kamyczek do piętrzącej się nad naszymi głowami piramidy dwutlenku węgla.

Tymczasem analiza emisji dwutlenku węgla przez samoloty nie wypada wcale tak jednoznacznie i zatrważająco. Przelot Boeingiem 747 – popularnym Jumbo-Jetem – na trasie 2000 kilometrów, czyli z Warszawy do Hiszpanii to 102 kilogramy CO2 na pasażera. Przejazd samochodem na tej samej trasie to ponad 3-4 razy więcej. Oczywiście, jeśli w samochodzie znajdzie się czworo pasażerów rachunek się wyrównuje.

W ogólnym rachunku emisji CO2 w USA, kraju, w którym transport lotniczy przewyższa autobusowy i kolejowy razem wzięty, samoloty emitują tylko 3% gazów cieplarnianych – 8 razy mniej niż cały pozostały transport. Jak opowiada z dumą John M. Meenan wiceprezydent amerykańskiego Stowarzyszenia Transportu Powietrznego – pomiędzy 2000 i 2007 rokiem samoloty spaliły o 3% paliwa mniej przewożąc jednocześnie o jedną piątą pasażerów więcej. Stały się bardziej efektywne i, tym samym, osiągalne dla większej ilości pasażerów. Wszyscy, poza ekologami są zadowoleni.

Możemy latać więcej, taniej i dalej – czy ktoś widzi w tym zdaniu jakąś skazę?

Odpowiedź nie zdobędzie pierwszego miejsca w konkursie popularności. Całe to zdanie pobłyskujące beztroskim zadowoleniem jest skażone trawiącą je podskórnie chorobą. Zdarcie z niego sreberka odkrywa całkiem prozaiczną i czarną, jak węgiel, prawdę: samoloty emitują to, czego bardzo nie chcielibyśmy w naszym otoczeniu. Nie tylko chodzi tu o CO2.
Gdy po atakach bombowych 11 września 2001 wstrzymano na kilka dni ruch lotniczy nad USA, odnotowano zmniejszenie pokrywy chmur o 1%. Latające na dużych wysokościach samoloty pokrywają atmosferę cienką warstwą skroplonej pary wodnej działającej dużo skuteczniej niż CO2 w tworzeniu efektu cieplarnianego.

Świadomi ekologicznie podróżni, aby uciszyć sumienie wykupują więc certyfikaty węglowe, które wspomagać mają zalesianie Indonezji lub budowę elektrowni wiatrowych – równoważąc w ten sposób ekologiczną szkodę. Swego czasu Responsible Travel – jedno z największych zielonych biur podróży zarzuciło program pobierania od turystów węglowych opłat argumentując to w prosty i oczywisty sposób: „To kuszące dla klienta, płacę kilka dolarów niwelując swój zgubny wpływ na środowisko i teraz już mogę latać ile chcę. Opłaty węglowe być może pomagają turystom poczuć się szlachetnie, niemniej nie pomagają one zredukować globalnej emisji gazów cieplarnianych.” Responsible Travel zachęca tym samym swoich klientów do odpowiedzialnego podejścia do podróży i rezygnacji z nadmiernej konsumpcji.

Biuro podróży strzelające sobie w stopę w imię jakichś wyższych racji? W Polsce nawet nie zaczęliśmy jeszcze ponosić opłat węglowych, a już podnosimy larum. Odwoływanie się do środowiskowej odpowiedzialności klientów jest jeszcze o lata świetlne od naszych polskich granic.

Piotr Siergiej, ChronmyKlimat.pl


Udostępnij wpis swoim znajomym!




Podziel się swoją opinią



Za treść materiału odpowiada wyłącznie Fundacja – Instytut na Rzecz Ekorozwoju



Portal dofinansowany ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Za jego treść odpowiada Fundacja – Instytut na Rzecz Ekorozwoju, poglądy w nim wyrażone nie odzwierciedlają oficjalnego stanowiska Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej