Dofinansowania i dotacje

Maszynka do mielenia zielonych (18272)

Wojciech Szymalski
2015-03-03

Drukuj
galeria

Czytam i oczom nie wierzę. W ostatnim numerze „Polityki” Adam Grzeszak komentuje uchwalenie ustawy o OZE: wprowadzając taryfy gwarantowane dla prosumentów, stworzono „maszynkę do przerabiania zielonego na złote”. Czy faktycznie jest powód do mielenia zielonych?

Po pierwsze, taryfy gwarantowane dla małych producentów mają funkcjonować tylko do momentu, aż w tym systemie pojawią się instalacje OZE o łącznej mocy 800 MW. Biorąc pod uwagę, że maksymalnie 30% tej zainstalowanej mocy faktycznie dostarczy do sieci energię, mówimy o ok. 250 MW rzeczywistego prądu w sieci.

Łączna moc wszystkich elektrowni węglowych w Polsce to ok. 30000 MW. Prosumenci w kraju nad Wisłą mają więc szansę wytworzyć zaledwie ok. 1% prądu. Wiele patologii w Polsce obejmuje znacznie większy odsetek rynku i społeczeństwa. Jeśli to w ogóle jest patologia, aby obywatele mogli produkować prąd i oddawać go do sieci, licząc – tak samo jak koncerny energetyczne – przynajmniej na gwarantowany zwrot zainwestowanego kapitału, co i tak nastąpi dopiero po 11 latach…

Po drugie, z wysokim prawdopodobieństwem możemy określić skutki ekonomiczne nowej regulacji. Koszty te policzyło IEO w swojej ocenie skutków ekonomicznych wprowadzenia „poprawki prosumenckiej” do ustawy o odnawialnych źródłach energii
(LINK TUTAJ).

Prawdopodobnie będzie to 550 mln zł, czyli 2,2% kosztów całej ustawy o OZE. Pozostałe 97,8% środków wsparcia dla OZE pójdzie do przedsiębiorców korzystających z systemu aukcyjnego. Tymi przedsiębiorcami będą głównie duże koncerny energetyczne, które otrzymają rzeczone środki m.in. za palenie w elektrowniach importowanym drewnem i wiórkami kokosowymi razem z węglem. Może zatem „Polityka” powinna napisać raczej o współspalaniu, które jest ukrytą formą dotacji do tradycyjnej energetyki węglowej?

Po trzecie, dofinansowanie dla osób korzystających z taryf gwarantowanych będzie tak duże, jak duże stawki wsparcia dla konkretnych instalacji wprowadzi minister gospodarki. To właśnie on ma prawo zmieniać wielkość stawek uchwalonych w ustawie, biorąc pod uwagę koszty wytwarzania prądu w małych instalacjach, i warto, aby robił to dobrze. Taką gwarancję daje tylko wprowadzenie odpowiedniego monitoringu sytuacji na rynku instalacji OZE w Polsce, najlepiej niezależnego od środowisk biznesowych.

W tym zakresie istotna będzie rola nie tyle grup interesów, co organizacji społeczeństwa obywatelskiego. Przy takich stawkach, jakie są obecnie w ustawie, taryfy gwarantowane zapewnią każdemu gospodarstwu domowemu rachunek rzędu 30 gr miesięcznie. W moim rachunku za energię, który miesięcznie wynosi ok. 80 zł, wsparcie dla taryfy gwarantowanej wyniesie nie 10, nie 5, nie 1, ale 0,4%. Dla bardziej obeznanych w matematyce to są 4 promile. Wolę podzielić się tym promilem z moim sąsiadem niż z państwowym koncernem.

Jeśli więc ktoś coś miele, to raczej prasa zielonych niż zieloni złote. Można by jeszcze spytać, czyje złote miele prasa?


Udostępnij wpis swoim znajomym!




Podziel się swoją opinią



Za treść materiału odpowiada wyłącznie Fundacja – Instytut na Rzecz Ekorozwoju



Portal dofinansowany ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Za jego treść odpowiada Fundacja – Instytut na Rzecz Ekorozwoju, poglądy w nim wyrażone nie odzwierciedlają oficjalnego stanowiska Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej