Dofinansowania i dotacje

Golfsztrom zwalnia. Czy Europę czeka ochłodzenie? (18366)

2015-04-01

Drukuj
galeria

Cyrkulacja atlantycka AMOC. Ciepły prąd powierzchniowy Golfsztrom (wstążka czerwona) i zimny prąd głębinowy (wstążka niebieska). Na biało czapa lodowa Grenlandii. Źródło: Rahmstorf, Nature 1997, CC.

Prąd Zatokowy jest najsłabszy od tysiąca lat – wynika z pracy opublikowanej w Nature Climate Change. Przyczyną może być topnienie lodów Grenlandii, a skutkiem – dramatyczne rozchwianie klimatu w Europie Zachodniej i USA.

Klimat... szalenie skomplikowany system zależny od mocy Słońca, orbity ziemskiej, gazów cieplarnianych, lasów deszczowych, fitoplanktonu i miriad innych czynników.

Klimat Europy północno-zachodniej i wschodniego wybrzeża USA współtworzy Atlantyk, a dokładniej: system podwodnego transportu ciepła zwany AMOC (pol. atlantycka południkowa cyrkulacja wymienna). AMOC pompuje zimną wodę z północnego Atlantyku na południe, a ciepłą – z tropików na północ. W tej drugiej fazie nazywa się Golfsztromem.

To właśnie Golfsztrom (Prąd Zatokowy) odpowiada za łagodny klimat w północno-zachodniej Europie. Naukowcy znaleźli dowody na to, że AMOC (a więc i „nasz” Golfsztrom) zwalnia – w ostatnich dekadach był słabszy niż na przestrzeni ostatniego stulecia, a może i tysiąca lat. Za spowolnienie odpowiadać ma topnienie czapy lodowej Grenlandii.

– To znamienne, że w ostatnich stu latach jeden obszar na północnym Atlantyku się ochładzał, podczas gdy reszta świata się ocieplała – podkreśla Stefan Rahmstorf z Instytutu Badań Klimatycznych (PIK) w Poczdamie, autor wiodący pracy opublikowanej w Nature Climate Change. Już wcześniej badacze wskazywali, że przyczyną tego zjawiska może być spowolnienie AMOC.

– Mamy mocne dowody na to, że oceaniczny pas transmisyjny w ostatnich stu latach rzeczywiście zwalniał, a szczególnie po roku 1970 – dodaje Rahmstorf.

Zespół Rahmstorfa zajrzał jeszcze głębiej w przeszłość oceanu. Zachowanie prądów morskich w ostatnim tysiącu lat naukowcy odczytali, analizując temperatury powierzchni oceanu, temperatury powietrza oraz – w przypadku zamierzchłych czasów – dane „proxy” (dane pośrednie, zebrane z rdzeni lodowych, słojów drzew, korali oraz osadów oceanicznych). Badacze wskazują, że takich zmian w cyrkulacji prądów nie było mniej więcej od roku 900 naszej ery.

Winne topnienie lądolodu Grenlandii

AMOC działa dzięki różnicom gęstości wód w oceanie. Ciepła (a przez to lżejsza) woda płynie wierzchem z południa na północ, gdzie chłodna (a przez to cięższa) woda opada w głąb oceanu, by przemieścić się na południe.

– Teraz słodka woda z topniejącej pokrywy lodowej Grenlandii może zaburzać cyrkulację – twierdzi Jason Box ze Służby Geologicznej Danii i Grenlandii. Słodka woda rozrzedza wody w oceanie. Im mniej słona woda, tym lżejsza, a lżejsza woda nie chce opadać w głębiny oceanu.

– Wygląda na to, że wywołane przez człowieka topnienie lądolodu Grenlandii spowalnia cyrkulację atlantycką. Problem będzie się nasilał wraz ze wzrostem temperatur – ostrzega Box.

Epoki lodowcowej nie będzie, ale...

Ochłodzenie nad północnym Atlantykiem tylko w niewielkim stopniu skompensuje postępujące ocieplenie Europy i Ameryki Północnej. Mimo to konsekwencje spowolnienia AMOC będą poważne.

Zaburzenie cyrkulacji oceanicznej zaszkodzi morskim ekosystemom, a więc i rybołówstwu na terenach nabrzeżnych. Spowolnienie AMOC dodatkowo przyczyni się do wzrostu poziomu morza i zagrozi takim miastom jak Nowy Jork czy Boston. Nastąpi dalsze rozchwianie klimatu – zarówno w Ameryce Północnej, jak i w Europie – prognozuje Rahmstorf.

Jeśli cyrkulacja wciąż będzie słabnąć, może wreszcie się zatrzymać, co uznawane jest za jeden z punktów krytycznych w systemie klimatycznym. Ustanie AMOC wywoła dramatyczną i niekontrolowaną zmianę klimatu. Czy może to nastąpić jeszcze w tym stuleciu? Najnowszy Raport IPCC prawdopodobieństwo wystąpienia takiego scenariusza ocenia na co najwyżej jeden do dziesięciu, jednak wielu badaczy uważa, że ryzyko jest wyższe. Praca zespołu Rahmstorfa pozwoli udoskonalić prognozy w tym zakresie.

Opracowanie: Marta Śmigrowska. Źródło: Das Potsdam-Institut für Klimafolgenforschung (PIK)


Udostępnij wpis swoim znajomym!




Podziel się swoją opinią



Za treść materiału odpowiada wyłącznie Fundacja – Instytut na Rzecz Ekorozwoju



Portal dofinansowany ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Za jego treść odpowiada Fundacja – Instytut na Rzecz Ekorozwoju, poglądy w nim wyrażone nie odzwierciedlają oficjalnego stanowiska Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej